Nietykalna

Żeby zatrzymać ten reportaż, słała skargi do amerykańskiego FBI i polskiej Rady Etyki Mediów. A do dziennikarzy „List otwarty” z opisem sytuacji, które nie miały miejsca.

Brzmi jak bohaterka reportażu idealnego.

– To był rok 2018, przebywałam w Rwandzie, zbierałam do książki relacje ocalonych – powiedziała „Wyborczej” Wiola Rebecka, polska psychoterapeutka mieszkająca w Nowym Jorku. – Później udało mi się – nie do końca legalnie – przedostać do Gomy w Kongu. To stolica prowincji Kiwu Północne. Tam nawiązałam współpracę m.in. z lokalną organizacją pozarządową Sowers of New Hope (Siewcy Dobrej Nadziei), wspierającą dzieci i rodziny. Zostałam na miesiąc.

Nie została.

W ogóle jej tam wtedy nie było. A to dopiero początek.

Ostrzeżenie

Polska Żydówka, wnuczka „królika z Ravensbrück”, badaczka z 400 zebranymi świadectwami ofiar gwałtów wojennych. Psychoanalityczka z Nowego Jorku, która pracowała jako terapeutka ds. przemocy seksualnej w szpitalu na Brooklynie. Dyrektorka kliniczna w organizacji pozarządowej, z dwoma doktoratami. Psycholożka, a czasami też antropolożka kultury. Lub wykładowczyni Uniwersytetu Columbia.

Przekonuje do siebie dziennikarzy oraz instytucje – polskie i międzynarodowe. Przekonała także mnie. Nie wiedziałam, że w jej opowieściach niemal nic się nie zgadza.

Wywiad, od którego zaczęłam ten reportaż, przeprowadziłam w listopadzie 2024 roku. Niedługo po publikacji z redakcją skontaktowała się pewna osoba, by opowiedzieć, co odkryła kilka miesięcy wcześniej na temat Rebeckiej.

Latem 2024 Rebecka poszukiwała na Facebooku redaktorki do polskiej wersji swojej anglojęzycznej książki „Gwałt: historia wstydu. Pamiętnik Ocalałych”. Ukazała się w 2021 roku jako self-publishing i była dostępna wyłącznie online. Trzy lata później Polskie Towarzystwo Psychotraumatologii zaproponowało, że wyda ją w języku polskim.

– Przeczytałam fragment jej książki i miałam wrażenie, że nie została napisana przez akademiczkę – opowiada nasza rozmówczyni. – Zdziwiły mnie wtręty o pomówieniach i personalnych atakach, jakich autorka miała rzekomo doświadczać „na gruncie zawodowym”. Zaczęłam weryfikować jej biogram. Twierdziła na przykład, że jest w zarządzie nowojorskiej organizacji humanitarnej, ale nigdzie nie mogłam znaleźć żadnej informacji o tej instytucji.

I dalej: – Zadzwoniłam do dziennikarki, która wcześniej rozmawiała z Rebecką. Powiedziała, że już po publikacji wywiadu ostrzegła ją jedna z badaczek. Rebecka od lat podaje się za osobę z doktoratem, choć nie publikuje żadnych prac naukowych. Mitem założycielskim jej działalności jest historia babci – rzekomego „królika z Ravensbrück”, zgwałconej przez żołnierzy Armii Czerwonej – ale wiele przywoływanych wydarzeń jest historycznie niemożliwa.

Gwałt: historia wstydu

Wiola Rebecka (wcześniej Wioletta Rębecka) urodziła się w 1969 roku, pochodzi z Sierpca. Ukończyła resocjalizację na Uniwersytecie Warszawskim, choć mediom opowiada o psychologii. W 2010 roku, mając 41 lat, uzyskała certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej (w biogramach przypisuje go Międzynarodowemu Towarzystwu Psychoanalitycznemu z siedzibą w Londynie). Trzy lata później wyszła za mąż za starszego o 12 lat amerykańskiego fotografa poznanego na Facebooku i przeprowadziła się do Santa Fe w stanie Nowy Meksyk. Pracowała tam jako opiekunka, prowadziła terapie online z polskimi klientami, przez ponad rok pracowała w szpitalu jako technik ds. trzeźwości (monitorowanie pacjentów pod wpływem alkoholu).

W maju 2017 roku, półtora roku po uzyskaniu zielonej karty, rozstała się z mężem i przeniosła do Nowego Jorku. Kilka miesięcy później wpadła na pomysł projektu „Gwałt: historia wstydu”. Przedsięwzięcie okaże się zawodową trampoliną.

Jak opowiedziała w Radiu TOK FM, inspiracją było spotkanie w nowojorskim Remember the Women Institute (Instytucie Pamięci o Kobietach), upamiętniającym kobiety – ofiary Holocaustu. W korespondencji e-mailowej z jego założycielką i dyrektorką dr Rochelle G. Saidel Rebecka przedstawi się później jako polska Żydówka.

Spotkanie dotyczyło pozyskania funduszy na wystawę o przemocy wobec kobiet. Jak wspomina dr Saidel, Rebecka została na to wydarzenie przyprowadzona przez kogoś znajomego.

Tam poznała Consolee Nishimwe – ocalałą z ludobójstwa Tutsi w Rwandzie w 1994 roku.

– Zaczęłyśmy rozmawiać, zaprzyjaźniłyśmy się. Consolee opowiedziała mi swoją historię – mówiła Rebecka w TOK FM. – Poleciła książkę, postanowiłam zbadać i pokazać konsekwencje psychologiczne gwałtu.

W lutym 2018 roku ogłosiła na Facebooku nazwę projektu i zapowiedziała, że chce się skupić na ocalonych w Rwandzie. Dwa miesiące później zainicjowała publiczną zbiórkę pieniędzy na Youcaring.com (potem będą kolejne, w tym na Zrzutka.pl).

Opisała plan dwumiesięcznego wyjazdu: grupy terapeutyczne dla kobiet (lipiec i sierpień 2018), 15 wykładów na temat konsekwencji zespołu stresu pourazowego (PTSD), warsztaty dla lokalnych terapeutów – 10 dwudniowych spotkań. Koszt (w tym bilety lotnicze, zdjęcia, ubezpieczenie) to 14 100 dolarów.

Zbierając pieniądze, podkreślała nieprzypadkowość zaangażowania:

„Moja babcia, polska Żydówka, była ocalałą z Holocaustu. W wieku nastoletnim spędziła dwa lata w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym, gdzie była zmuszana do udziału w eksperymentach medycznych. Następnie, po »wyzwoleniu«, została zgwałcona przez żołnierza Armii Czerwonej. Dopiero po wielu dekadach zaczęła opowiadać mi swoją traumatyczną historię – kawałek po kawałku”.

Donatorka prosi o zwrot pieniędzy

14 tysięcy dolarów nie udało się zebrać. Musiała szukać funduszy poza oficjalnymi zbiórkami. Dwa czeki po tysiąc pięćset dolarów przekazała nowojorska donatorka: – Po Wioli powrocie z Afryki zapytałam o rozliczenie wydatków. Nie otrzymałam. Poprosiłam o zwrot pieniędzy, przekazała połowę. Domagałam się reszty, ale zablokowała mnie na Facebooku. Odpuściłam.

W Afryce miał jej towarzyszyć Nima Taradji, irańsko-amerykański fotograf, specjalizujący się w dokumencie i fotografii prasowej. Rebecka w opisie projektu zapowiadała, że po ich powrocie powstanie wystawa, a ona będzie jej kuratorką.

– Wiola skontaktowała się ze mną przez Facebooka – odpisuje mi Nima Taradji. – Nigdy jej nie spotkałem ani nie rozmawiałem z nią przez telefon… Poprosiła o udział w projekcie, zgodziłem się. Zrobiłem szczepienia i rozpocząłem proces wizowy. A ona więcej się nie odezwała.

Rebecka nie wyjaśni na Facebooku, że Taradji nie poleciał z nią do Afryki. A po powrocie opowie, że oprócz Rwandy – „ku swojemu zaskoczeniu” – odwiedziła też Demokratyczną Republikę Konga. „To strefa regularnej wojny, gdzie gwałcone i brutalnie mordowane są nawet pięcioletnie dzieci”. I: „W grudniu wracamy tam z Nimą Taradji trochę popracować”.

*****

Czytaj więcej na Wyborcza.pl

Reportaż ukazał się 18 sierpnia 2025 r. w „Dużym Formacie”. Rys. Barbara Niewiadomska.